Muzyczna rewolucja Diodato: „Możemy zmienić rzeczywistość”.

Księżyc i gwiazdy Letniego Festiwalu w Mantui zabłysną jutro na Diodato , który wystąpi w sugestywnej atmosferze Palazzo Te w swoje 44. urodziny. „Teatr to przestrzeń o wiele bardziej neutralna, którą można dostosować do własnych potrzeb w znacznie większym stopniu niż na świeżym powietrzu, ponieważ panuje tam święta cisza, całkowita ciemność, a zatem inne parametry niż latem, kiedy trzeba dostosować się do atmosfery miejsc, w których się gra” – mówi twórca „Fai rumore”, który wystąpi również w Brescii 5 września na Piazza della Loggia.
Na zewnątrz jest o wiele więcej zmiennych. „Tak. Weźmy na przykład wiatr. Często wspominam o nim w moich piosenkach i czuję, jak bryza muska moją twarz, gdy śpiewam, co naprawdę mnie wciąga w to, co śpiewam”.
Miejsce, z którym chciałbyś nawiązać emocjonalną więź podczas koncertu? „Miej szczególną relację z morzem, zdecydowanie miejsce, gdzie rytm dyktuje prąd fal. Pantelleria, czemu nie? Gdzie oprócz morskiej bryzy słychać by również dźwięk wulkanu, na którym spoczywa”.
Jaka potrzeba kryje się za jej najnowszym singlem „ Non ci credo più ”? „Potrzeba odwrócenia, obalenia narracji. Takiej, która przedstawia nas jako bezsilnych, oderwanych od tego, co widzimy na ulicach czy w telewizji każdego dnia. I która w jakiś sposób próbuje podsycić nasze poczucie słabości w obliczu katastrof ekologicznych i humanitarnych, nękania, masakr i ludobójstw. Cóż, nie wierzę w tego rodzaju narrację, ale raczej w siłę, jaką mamy, by wpływać na rzeczywistość, codzienne życie. I w siłę, która płynie ze wspólnego działania”.
Narracja, w którą absolutnie nie wierzysz? „Nie mogę uwierzyć, że wolne i demokratyczne państwo mogłoby uważać się za uprawnione do popełniania zbrodni takich jak te popełnione w Strefie Gazy . I że świat zaakceptowałby coś takiego”.
Czy w tym kontekście „wyćwiczone na bębnach” języki artystów, by zacytować De André, robią wystarczająco dużo? „Można by zrobić o wiele więcej. Jednak coś się dzieje. I myślę, że słusznie to podkreślać, nagłaśniać, aby nie popaść w wspomniane poczucie impotencji. W Waszyngtonie prezydent USA grozi deportacją kandydata na burmistrza Nowego Jorku, ponieważ ma on inne niż jego własne spojrzenie na kwestię imigracji. W obliczu takich postaw całe społeczeństwo powinno wyjść na ulice i uświadomić ludziom, jak niedopuszczalne jest samo mówienie takich rzeczy. W rzeczywistości żyjemy w teatrze absurdu, do którego przyzwyczajenie się byłoby bardzo, bardzo niebezpieczne”.
Swoim poprzednim singlem „An Act of Revolution ” rozpoczęła własną podróż, odwiedzając organizacje zajmujące się pracą społeczną, których praca każdego dnia dokonuje „rewolucyjnych” czynów. „W takich sprawach zawsze zaczynasz od siebie, od własnych lęków. Miałam zatłoczoną trasę koncertową i publiczność pełną uczuć przed sceną każdego wieczoru, więc zadałam sobie pytanie, czy moje szczęście nie jest w jakiś sposób ograniczone, zrelatywizowane. I co mogłabym zrobić, żeby poradzić sobie z tym, co się ze mną dzieje, w zdrowy sposób? Uznałam więc za kluczowe spotkanie ludzi, którzy postanowili się osobiście zaangażować, zakasać rękawy, i po prostu pomyślałam o opowiedzeniu ich historii. Historii miłosnych, bo to właśnie one decydują o wszystkim”.
Na jakim etapie są prace nad nowym albumem? I kiedy się ukaże? „Pracuję nad nim. Przewiduję to pytanie i choć podchodzę do Festiwalu z lekkim przymrużeniem oka, niczego nie wykluczam, ale nie to jest głównym celem mojej pracy”.
Il Giorno